Dla tej chusty tak naprawdę nauczyłam się robić na drutach. W grudniu ubiegłego roku kupiłam dla niej ręcznie farbowaną lawendową wełenkę Lace Merino w Zagrodzie. Wtedy jeszcze nigdy nie robiłam chusty. Po kilku Gailach dojrzałam, odważyłam się i powstała ta cudna mgiełka - lawendowa Haruni.
Wzór Haruni Emily Ross pobrałam z Ravelry. Korzystałam z wersji angielskiej, ale dostępne jest też polskie tłumaczenie. Nauczyłam się rozpoczynania chusty metodą provisional cast-on, pomógł niezawodny YouTube oraz szydełkowego zakończenia. Zużyłam ok. 80 g wełny. Po zdjęciu z drutów chusta wyglądała tak:
Po zblokowaniu urosła do rozmiaru 190 na 90 cm:
Końcowe liście skojarzyły mi się z tulipanami i uformowałam ząbki w kształcie kielichów kwiatów. Część podstawowa jest prosta i bardzo szybko można ją robić z pamięci.
To chyba moja najładniejsza chusta :)
Kolory chusty są identyczne z urodzinowym naszyjnikiem od Asi.
Po sesji zdjęciowej chusta została na manekinie.
Pamiętacie "Dmuchawce" z Wystawy? Są moje! Wczoraj była u nas Jadwiga, autorka tego cuda. Spędziliśmy bardzo miłe popołudnie. Liczę, że to był pierwszy z wielu kolejnych takich podwieczorków.
Dopiero teraz zauważyłam, że obraz jest malowany na jedwabiu! Jest naprawdę niesamowicie piękny.
Kiedy byłam na wystawie, miałam niewiele pieniędzy w portfelu, nawet się nie zapytałam o cenę obrazu. Po komentarzach widać, że Wam też najbardziej podobał się ten obraz, a i ja ciągle o nim myślałam... Zapytałam się w końcu Basi, czy "Dmuchawce" zostały sprzedane, a jeśli nie, to jaka jest ich cena? No i się zdecydowałam, dostałam nr do Jadzi i umówiłyśmy się na spotkanie.
Obraz zawisł na ścianie okiennej, ma szare passe-partout i nie pasował do obrazów nad sofą. Teraz siedząc na sofie mam taki widok.
















































