Moi mili goście :)

czwartek, 22 sierpnia 2013

Haruni

Dla tej chusty tak naprawdę nauczyłam się robić na drutach. W grudniu ubiegłego roku kupiłam dla niej ręcznie farbowaną lawendową wełenkę Lace Merino w Zagrodzie. Wtedy jeszcze nigdy nie robiłam chusty. Po kilku Gailach dojrzałam, odważyłam się i powstała ta cudna mgiełka - lawendowa Haruni.



Wzór Haruni Emily Ross pobrałam z Ravelry. Korzystałam z wersji angielskiej, ale dostępne jest też polskie tłumaczenie. Nauczyłam się rozpoczynania chusty metodą provisional cast-on, pomógł niezawodny YouTube oraz szydełkowego zakończenia. Zużyłam ok. 80 g wełny. Po zdjęciu z drutów chusta wyglądała tak:


Po zblokowaniu urosła do rozmiaru 190 na 90 cm:


Końcowe liście skojarzyły mi się z tulipanami i uformowałam ząbki w kształcie kielichów kwiatów. Część podstawowa jest prosta i bardzo szybko można ją robić z pamięci.


To chyba moja najładniejsza chusta :)






Kolory chusty są identyczne z urodzinowym naszyjnikiem od Asi.


Po sesji zdjęciowej chusta została na manekinie.


Pamiętacie "Dmuchawce" z Wystawy? Są moje! Wczoraj była u nas Jadwiga, autorka tego cuda. Spędziliśmy bardzo miłe popołudnie. Liczę, że to był pierwszy z wielu kolejnych takich podwieczorków.


Dopiero teraz zauważyłam, że obraz jest malowany na jedwabiu! Jest naprawdę niesamowicie piękny. 


Kiedy byłam na wystawie, miałam niewiele pieniędzy w portfelu, nawet się nie zapytałam o cenę obrazu. Po komentarzach widać, że Wam też najbardziej podobał się ten obraz, a i ja ciągle o nim myślałam... Zapytałam się w końcu Basi, czy "Dmuchawce" zostały sprzedane, a jeśli nie, to jaka jest ich cena? No i się zdecydowałam, dostałam nr do Jadzi i umówiłyśmy się na spotkanie.
Obraz zawisł na ścianie okiennej, ma szare passe-partout i nie pasował do obrazów nad sofą. Teraz siedząc na sofie mam taki widok.


wtorek, 20 sierpnia 2013

Sukienka

I znowu spróbowałam czegoś nowego - uszyłam sobie sukienkę. Sama nie dałabym rady, ale akurat mam przyjaciółkę, która potrafi szyć i pokazała mi co i jak.


Kupiłam kupon materiału w Dekorii za 7 zł, jakby nic nie wyszło, mała strata. Przyjaciółka rzuciła materiał na podłogę, coś tam odmierzyła, chwyciła za nożyczki i skroiła - hola hola zawołałam, ja chcę się nauczyć, ale było już za późno :) Tajniki krojenia poznam następnym razem... Potem już było: przeszyj odtąd, dotąd, zaprasuj... Nauczyłam się wszywać zamek kryty, choć tak się przejęłam, że szyłam po ząbkach, później trzeba było pruć, bo zamek nie chciał się zapinać :)

Sukienka ma usztywnione fizeliną obłożenia wokół dekoltu i rękawów. 


Przyjaciółka wyleciała do Grecji, więc sama robiłam wykończenie, zaszewki, podwinięcie dołu i obszycie rozporka, jest trochę krzywo, ale co tam.


Jestem wyższa i tęższa od swojego manekina. Sukienka sięga mi odrobinę za kolano. Nie jest to jakieś haute couture, ale i tak jestem zadowolona z efektu.






Oprawiłam w końcu nową akwarelkę i trochę poprzestawiałam obrazy. Testowałam spostrzegawczość mojego Olka. Facet na równi ze mną czyta magazyny wnętrzarskie, ale zmiany na ścianie nie zauważył. Na drugi dzień nie wytrzymałam i pokazałam palcem... :)


Z drugiej strony ma to swoje zalety. Dostałam kiedyś od teściów drewnianego kota, taką stojącą płaskorzeźbę z pomalowanymi oczami metrowej wysokości - koszmarny kicz, stało to przy ścianie i drażniło tylko moje oczy. Kiedyś - jeszcze w zeszłym roku, nie wytrzymałam i wystawiłam kota koło kubła na śmieci, komuś się szybko spodobał i znikł. Olek do tej pory nie zauważył, że nie ma go w salonie :)))

Z "Niezbędnika pani domu":
Stare i zdawałoby się utrwalone na dywanie plamy nieznanego pochodzenia można próbować usunąć środkiem do mycia szyb. Należy spryskać nim plamę i przetrzeć ściereczką. To bardzo skuteczny sposób - sprawdza się w większości przypadków.

niedziela, 18 sierpnia 2013

Wypad w góry

Tylko 25 km od domu i jesteśmy na Przełęczy Sokolej w Górach Sowich.


Na tym niepozornym stoku, w lutym 2012 roku zakończyła się moja kariera narciarska... Do nart już chyba nie wrócę, ale na piesze wycieczki w te góry - zawsze :)


Widoczność nie była rewelacyjna, Śnieżka tym razem tylko majaczyła w oddali...


Po drodze na Wielką Sowę zrobiliśmy przerwę na jagody. Fioletowe palce i języki... jak ja to lubię :)

 
Na szczycie oczywiście tradycyjna kawka,




rzucenie okiem na Świdnicę,


ostatnie zdjęcie wieży


i nieśpieszne zejście do schroniska "Orzeł" na obiad.


W oczekiwaniu na pierogi babci Irci zamówiliśmy szybko szarlotkę, jeszcze ciepła rozeszła się błyskawicznie. Przed kawą musiałam spróbować choć kawałeczek.

  

Dopijaliśmy kawę i piwo na tarasie widokowym, nigdzie nam się nie śpieszyło, słonko grzało już delikatnie, uśmiech nie schodził mi z twarzy...


Jarzębiny jeszcze nie czerwone,


wrzosy kwitną jak szalone...


To był bardzo udany dzień :)




czwartek, 15 sierpnia 2013

Drzewo życia - cz.3

Zauważyłam, że w haftach z ramkami lubię zamykać haft, a potem wypełniać środek. Tutaj oczywiście wcześniej skusiło mnie drzewko. Na obecnym etapie mam ramkę, górne i dolne alfabety, drzewko - zostały mi do zrobienia 2 boczne panele.





Przypominam, że wzór Jana Houtmana wyszywam na bawełnianym płótnie Jubilee 28 ct firmy Zweigart kolorami DMC nr 341 i 318. Wielkość mojego haftu na płótnie (333 na 245 krzyżyków) to 56,5 na 43 cm.


Ostatnio, dzięki uprzejmości Sylwii, skusiłam się na nowe nożyczki.


A teraz mały samplerowy RAPORT.

Do wspólnego wyszywania na ten moment dołączyło 19 osób. Osoby prowadzące blogi są podlinkowane w pasku bocznym w zakładce Samplerowa grupa wsparcia/ Stitching group. Cieszy mnie, że do SAL-a zgłaszają się też osoby bezblogowe, zdjęcia swoich haftów przysyłają do mnie mailem.
Według mojego rozeznania haft razem ze mną rozpoczęło już 13 osób:

1. Kalliope - aida ecru 18 ct, DMC nr 3011 i 371


2. Sabina - płótno białe Jubilee 28 ct, DMC nr 3722 i 224


3. Ela - płótno białe bawełniane, DMC nr 341 i 648


4. Ania - len naturalny Zweigart 40 ct, DMC nr 3865 i 151

5. Maga - len naturalny obrazkowy 32 ct, DMC nr 3041 i 648


6. Katarzyna G - len Cashel 28 ct, DMC nr 3846 i 433


7. Elunia - linen aida 20 ct, Ariadna nr 1554 i 1557


8. Anna M - len Belfast 32 ct, DMC nr 3819 i 3814


9. Judyta - aida 20 ct, DMC nr 3047 i 3348


10. Małgorzata - aida easy count 20 ct, DMC nr 3722 i 224


11. Irena - kanwa kość słoniowa, Madeira nr 1713 i 2302


12. Marta - kanwa, Ariadna nr 1614 i 1621
 

EDIT 26.08.2013
13. Okruch - len Belfast kolor 705 perłowoszary, DMC nr 561 i 564


EDIT 06.09.2013
14. Barbara



Pozwoliłam sobie pobrać z blogów zdjęcia haftów niektórych osób.

Większość z nas haftuje mulinami DMC, Elunia wybrała czerwienie, a Marta błękity Ariadny, a Irena muliny Madeiry. Sabina i Małgorzata wybrały oryginalne kolory samplera, reszta wprowadziła własne kombinacje kolorów. U Eli powtórzyła się nić lawendowa 341 ode mnie i szara 648, którą wyszywa również Maga. Sześć osób wybrało aidę 18 bądź 20 ct, cztery osoby wyszywają na lnie naturalnym (szkoda, że nie ma mnie wśród Was, naprawdę bardzo żałuję, że nie wyszywam na lnie...), no i trzy osoby wyszywają na płótnie bawełnianym. Trzy osoby - Kalliope, Anna M i Judyta wybrały do haftu zielenie. Bardzo podoba mi się połączenie turkusu i brązu u Kasi. Kasia wyszywa 1 nitką muliny przez 1 nitkę lnu 28 ct, zaś Ania na najdrobniejszym lnie (40 ct) przez 2 nitki lnu.
Najwięcej wyhaftowała Małgorzata, ja jestem na drugim miejscu :)


Moje spostrzeżenie - nie taki diabeł straszny... bałam się bardzo, że nie dam rady ukończyć tego haftu, a idzie mi naprawdę sprawnie. Robię oczywiście skoki w bok, ale do samplera wracam ciągle z dużą przyjemnością.

Co myślicie o wybranych przez uczestników SAL-a materiałach i kolorach?
Ciągle dopisują się nowe osoby, może ktoś się jeszcze skusi? Czekam na maile :)