Nie mam ogródka, ani balkonu, ale za to - duże parapety, więc wymarzyłam sobie drewnianą pobieloną skrzynkę z lawendą. Gotowe skrzynki w stylu prowansalskim są obłędnie drogie, a ja chciałam taką w wymiarach min 80 x 20 x 20 cm. Stanęło na tym, że kupię deski, a Olek mi je zbije w zgrabne korytko. I prawie to zrobiłam - w Leroy Merlin nie było jednak nikogo przy cięciu desek, postałam parę minut, dowiedziałam się, że może następnego dnia będzie operator, wróciłam do domu z pustymi rękami... a potem przyszedł duży rachunek za prąd i rozsądnie zrezygnowałam z projektu, choć z lawendy nie do końca... Szukałam odpowiedniej doniczki i udało mi się wczoraj, w Intermarche. Osłonka była jakaś zielonkawa, ale od czego jest biała akrylówka? Dzisiaj pomalowałam, przetarłam donicę i posadziłam swoją pierwszą domową lawendę.
Przy okazji pochwalę się swoją nową paterką i słojem na ciastka.
Muffinki robiłam wg mojego przepisu podstawowego tutaj, dodałam pokruszonej białej czekolady i startej skórki z jednej cytryny. Do ubitej śmietany kremówki z cukrem pudrem dodałam 1 opakowanie serka mascarpone z Piątnicy. Wyszło naprawdę pysznie :)))
Z "Niezbędnika pani domu":
Lawenda posadzona na rabacie wśród róż działa odstraszająco na mszyce.