Moi mili goście :)

niedziela, 6 maja 2012

Targ staroci

Na naszym rynku w każdą pierwszą niedzielę miesiąca odbywa się targ staroci. Czasami można trafić na coś interesującego. Są prawdziwe antyki, ale i zwykłe starocie - mydło i powidło. Zawsze wracam z jakimś nowym drobiazgiem do domu.








Dzisiaj spodobały mi się klatki, osłonka do kominka i żeliwny stolik.





Kupiłam szydełkową poszewkę na poduszkę (miałam sobie zrobić taką sama, ale jak ją zobaczyłam, nie mogłam się oprzeć ). Muszę ją tylko trochę nakrochmalić, wyprasować i zamieszka na sofie :) W ogóle było mnóstwo starych szydełkowych serwetek, bieżników, obrusów i zazdrosek. Może kiedyś kupię sobie serwetkę na okrągłą poduchę.



Na jednym stoisku były stare narzędzia i znalazłam fajny skalpel. Brakowało mi czegoś do precyzyjnego wycinania i voila już mam - całkiem ostry jest - będzie mi dobrze służyć.


I na koniec to, po co się dzisiaj wybrałam na targ - drewniany dekorek do planowanego projektu. 



Jak wracałam do domu kupiłam w cukierni pyszne ciacha do kawy. Jestem bardzo zadowolona z dzisiejszych łowów. :)))

Z "Niezbędnika pani domu":
Wyroby ze srebra czyścimy za pomocą irchy zwilżonej oliwką z oliwek. Usuwamy w ten sposób niewielkie rysy i zadrapania.

piątek, 4 maja 2012

Zabawa z nitro

Zachęcona postem Penelopy http://penelopia.blogspot.com/2011/09/to-naprawde-dziaa.html od dłuższego czasu zabierałam się za transfery. Wydrukowałam na laserówce grafiki, zakupiłam jasną bawełnę w IKEA, rozcieńczalnik nitro od miesiąca stał w szafce, no i dzisiaj spróbowałam.


Przygotowałam się bardzo porządnie, materiał leżał na kawałku płyty pokrytej folią spożywczą, miałam rękawiczki, taśmę malarską, bawełniany gałganek do nakładania nitro. Rozcieńczalnik kupiłam dokładnie tej samej firmy, którą testowała Penelopa.


Transfer kontrolny napisu "Maison" wyszedł lekko rozmazany, ale znośnie, trochę zjaśniał po przepraniu. Docelowo zrobiłam z niego woreczek na drobiazgi. Mimo braku pełnej satysfakcji wzięłam się za przeniesienie korony w ramach projektu rozbudowy królewskiej kolekcji poduszek :)


No i wyszło bardzo nieciekawie :(


Jasny transfer jeszcze bym zniosła - udawałabym, że to taki shabby chicowy efekt, ale powstały jakieś żółte nacieki, które nie chciały zejść w praniu i koronę szlag trafił - sprała się prawie do końca. Zastanawiam się, czy może folia spożywcza, którą zabezpieczyłam płytę dyktową jakoś zareagowała z rozcieńczalnikiem? Macie jakieś doświadczenia z nitro? Będę wdzięczna za wskazówki :)
Woreczek zawisł w łazience ze spinkami i klamerkami do włosów.


Na koniec trochę wiosny z domu :) Eric oczywiście udaje, że wcale nie siedzi na kredensie, na który mu nie wolno wchodzić.





Z "Niezbędnika pani domu":
Brudny telefon znakomicie daje się wyczyścić chusteczkami odświeżającymi.

środa, 2 maja 2012

Podwieczorek

Dzisiaj na podwieczorek po raz pierwszy w życiu piekłam drożdżowe rogaliki. Wypróbowałam przepis Maciejki http://maciejka-wracamdodomu.blogspot.com/2012/04/witajcie-na-samym-poczatku-chciaam.html. Wszystkim w rodzince i kotu Bonifacemu też efekt końcowy bardzo smakował. Jako nadzienie przygotowałam ser twarogowy - opakowanie klimka 250 g - zmieliłam przy pomocy Olka dwa razy (miałam kupić ser do serników, ale w sklepie w którym byłam, było tylko opakowanie 1kg), dwa żółtka i cukier do smaku. Ciasto wyszło mi rzadkie i bardzo się kleiło, ale dałam radę :)






Z "Niezbędnika pani domu":
Świeże plamy od herbaty z białego obrusa można usunąć, polewając je szybko sokiem z cytryny, a następnie płucząc w letniej wodzie.

wtorek, 1 maja 2012

Poradnik babuni

Ostatnio miałam bardzo zabiegany tydzień, zaglądałam do Was na chwilę i pędziłam dalej. Dzisiaj nadrabiam zaległości. Przy ostatniej wizycie w Empiku oprócz planowanej książki, przytargałam do domu dwie nadliczbowe (stety, niestety zawsze mi się to zdarza :), chyba powinnam omijać szerokim łukiem niektóre miejsca). Teraz chciałam się pochwalić jedną dodatkową książką - "Niezbędnikiem pani domu" Zuzanny Talikowskiej (wyd. BUCHMANN)


Wiem, że można sobie wygooglować np. jak usunąć jakąś plamę, ale ja zawsze chciałam mieć taki praktyczny poradnik pod ręką w formie papierowej. A ten zachwycił mnie swoim pięknem (twarda okładka, kremowy papier i cudne ilustracje), 240 stron porad babuni i atrakcyjna cena 24,90 zł. Porady są pogrupowane w rozdziały: Przedpokój, Zapraszamy na salony, Kuchnia, Łazienka i toaleta, Sypialnia, Garderoba, pralnia oraz prasowanie, odplamianie i o różne szmatki dbanie, Doniczki, skrzynki, balkon, taras, ogródek, Schowek na szczotki, Mydło i powidło, Słowniczek podręcznej chemii. Czytam wszystko po kolei, ale na pewno będę wracać do niektórych porad, bo "stosowanie chemii w starym stylu może być znacznie zdrowszym, tańszym i poniekąd zabawnym rozwiązaniem". Najlepsze w poradniku są retro ryciny - coś dla Lilli z Malowanego Kokonu http://malowanykokon.blogspot.com/, wiem że mogłaby zrobić z nimi cuda do dalszego wykorzystania. Zobaczcie same...













Od dzisiaj będę kończyć wybraną z "Niezbędnika pani domu" poradą:
"Chcąc zmniejszyć kapanie z palących się świec, możemy je przed użyciem włożyć na jakiś czas do zamrażarki. Skuteczne jest również posypanie wokół knota odrobiny soli - co dodatkowo sprawia, że świeca będzie się jaśniej paliła i wolniej stapiała."

I jeszcze coś - dostałam dziś pierwsze konwalie :) 


piątek, 20 kwietnia 2012

Poduszki

Czy można szyć dwie poduszki przez trzy dni? Jak najbardziej... Ciągle coś mi przeszkadzało - maszyna do szycia najbardziej. Złośliwie wciągała i rwała nitki doprowadzając mnie do szewskiej pasji. Dzisiaj w końcu udało mi się z nią dogadać i poszewki doszyły się do końca.


Wykorzystałam resztę materiału, który kupiłam okazyjnie w Dekorii jakiś czas temu. Rodzice mojego Olka w latach 90-tych, jak pewnie wiele innych osób, zaczęli kompletować kołdry i poduszki z owczej wełny. Jemu też się dostało, pozbyłam się większości, ale poduszka o wymiarach ok. 35 na 70 cm czekała na lepsze czasy. Druga poszewka ma standardowy wymiar ok. 40 na 40 cm.





Przy okazji pochwalę się swoimi ostatnimi zdobyczami - kwiatową filiżanką z Tesco za ok. 20 zł i drewnianymi srebrnymi ramkami z Aldiego (3 szt. za ok. 13 zł). 





Niestety Olek ma chudsze nogi również dzisiaj :(  Pozdrawiam wiosennie i życzę wszystkim ciepłego weekendu.