Moi mili goście :)

wtorek, 10 grudnia 2013

Kartki

Tak jak w zeszłym roku zrobiłam kartki świąteczne dla przyjaciół i bliskich. Wysyłam zwykle ok. 20 kartek i nie odejdę od tej tradycji, mimo, że niektórzy pukają się w głowę, bo przecież można taniej, są sms-y i maile... Pewnie byłoby szybciej, ale ja wolę się trochę wysilić: zrobić kartki, wypisać życzenia, zaadresować koperty, pójść na Pocztę, kupić znaczki i wysłać. Przez lata wytworzył mi się pewien rytuał, nie wolno odzierać Świąt z magii tych dobrych rzeczy.


Kartki czekały trochę na dobrą pogodę do zdjęć, ale się nie doczekały i niestety musiałam się przeprosić z lampą błyskową. Większość kartek ozdobiłam haftem krzyżykowym.







A są też papierowe:


Mam nadzieję, że wywołają uśmiech na twarzach adresatów.

Święta to zawsze czas pomagania, wspierania potrzebujących. Staram się angażować nie tylko od święta. Nie zawsze mogę to robić finansowo, czasami tylko udostępniam swój czas, albo przygotowuję jakieś drobiazgi na aukcje. W piątek szyliśmy poszewki i prześcieradełka dla szpitala w ramach akcji Uszyj jasia. W domu uszyłam 14 poszewek, z resztek materiału uszyłam miśki wg szablonu przesłanego przez Anetkę. Sponsorem materiału w kwiatki była moja przyjaciółka Edyta.




Pierwszy raz szyłam publicznie i to w galerii handlowej. Uszyliśmy w sumie 174 poszewki i prześcieradełka. Poznałam osobiście Agnieszkę - organizatorkę akcji, Gosię szyjącą, Gosię fotografującą. To było piękne i owocne spotkanie.



W końcu udało nam się przetworzyć Halloweenową dynię, robiłam zupy, dyniowe muffinki, ale najbardziej smakowała nam dynia pieczona.


Obraną i pokrojoną w kawałki dynię wykładam na blaszkę do pieczenia, polewam oliwą, posypuję solą, pieprzem, chili, ziołami i zapiekam ok. 20 minut w temp. 180 st. C. Po tym czasie posypuję dynię startym serem i pozostawiam do zapieczenia. Podaję z ciabatkami i oliwą truflową. 
Dynia jest mdła i słodkawa, trzeba ją dobrze doprawić, najlepiej, żeby ser też był wyrazisty i ostry.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Zimowa Gail

Pamiętacie moją pierwszą chustę Gail? Zrobiłam taką niebieską.


Wykorzystałam posiadaną włóczkę Himalaya Padisah (100 g, 180 m, 70% akrylu, 30% wełny). Melanż niebieskiego, dżinsowego, fioletu i zielono-granatowego.


Tak jak ostatnio zużyłam ok. 260 g włóczki,  robiłam drutami 6,0 mm. 


Z grubej wełny robi się szybko i przyjemnie, powtórzyłam tylko sześć motywów liścia i wyszła chusta o wymiarach ok. 170 na 80 cm.







Chusta jest miękka i bardzo przyjemna w noszeniu. Duża zawartość akrylu powoduje, że chusty nie można trwale zblokować. Rogi nie są tak pięknie wyciągnięte, jak w chustach czysto wełnianych. Moja zielona chusta, nie była zakończona elastycznie, co widać na zdjęciu porównawczym poniżej. Mimo ciągłego używania, nic się jednak z nią nie dzieje.


Jakiś czas temu przygotowałam polskie tłumaczenie wzoru. Gdyby ktoś był zainteresowany proszę o maila.


Mam pierwszy świąteczny akcent w domu:


Marta podarowała mi jeden ze swoich wełnianych wianków. Zawisł na drzwiach wejściowych. Jeszcze raz dziękuję Ci Marto za ten przemiły gest, sprawiłaś mi dużą radość i zaoszczędziłaś trochę czasu, już sama nie muszę nic kombinować na drzwi :)

środa, 27 listopada 2013

Obrus

Machałam, machałam, machałam szydełkiem i wymachałam obrus o średnicy 120 cm.


Zużyłam prawie 3 kordonki Maxi Altun Basak (szydełko 1,5 mm). Wzór ma 58 rzędów.


Obrus to prezent urodzinowy dla wujka. Wujek podmawiał się kiedyś o serwetę, długo nie mogłam znaleźć odpowiedniego wzoru... 


A ten zachwycił mnie od pierwszego wejrzenia. W szydełkowanie włożyłam całe serce, efekt jest naprawdę oszałamiający i niestety przykra konkluzja, że wcale nie było warto się tak spuszczać... 
Uprzedzam - będę narzekać. Rękodzieło docenią tylko osoby, które same robią coś podobnego, które wiedzą ile kosztują materiały, ile trzeba poświęcić czasu, jakie mieć umiejętności. Nie sprzedaję swoich prac, to wytwory na potrzeby własne, albo prezenty. Taki obrus na przykład - za trzy kordonki zapłaciłam w lokalnej pasmanterii 55,50 zł, poświęciłam na szydełkowanie wiele godzin, tysiące machnięć nadgarstkiem, przez bite dwie godziny na kolanach naciągałam i wbijałam szpilki w prawie 200 pikotków i gdybym chciała go sprzedać, to nie oddałabym go za mniej jak 200 zł. Może powinnam była jakąś metkę z ceną dorobić? Beznamiętne słowa - "Dziękuję, bardzo ładny obrus" były normalnie jak policzek... Tylko płakać się chce...
W jednej chwili zrezygnowałam z robienia świątecznych prezentów dla teściów, ciotek, wujków. No i  tak się potem złożyło, że zdecydowaliśmy się w ogóle na organizację świąt we własnej najbliższej trójce. To tyle marudzenia.




Nie mam okrągłego stołu, powyższe zdjęcia pochodzą z sesji podłogowej, na moim stole obrus prezentował się tak:


Z "Niezbędnika pani domu":
Przepis na najprostszy krochmal z mąki ziemniaczanej:
1 łyżkę mąki ziemniaczanej rozprowadzamy w 1/2 szklanki zimnej wody. Wodę (1 litr) należy doprowadzić do wrzenia i wlać do niej rozrobioną z wodą mąkę. Gotujemy krótko, ciągle mieszając, aż zacznie gęstnieć. Wtedy zdejmujemy z ognia.

P.S. Sama skorzystałam z tego przepisu, kiedy wieczorem okazało się, że wyszedł mi gotowy krochmal na zimno. Zrobiłam krochmal o konsystencji rzadkiego kisielu i sztywność obrusu była ok.

piątek, 22 listopada 2013

Szyjogrzej

I zima już nie jest straszna:


Wełenkę Lana Gatto Ural (wełna 36%, akryl 30%, poliamid 26%, poliester 8% - 50 g - 150 m) wygrałam w FB zabawie. W szarej bazie włóczki pięknie przeplata się srebrna nitka.


Na etykiecie zalecane były druty 5-6 mm, ale ja dla luźniejszego splotu użyłam drutów 10 mm.


Wzór dla zainteresowanych:
Należy nabrać parzystą liczbę oczek, miałam 46 oczek.
1 rząd: 1 oczko brzegowe (prawe przy pierwszym rzędzie, ściągnięte przy kolejnych rzędach), 2 oczka prawe, 2 lewe, ... , 1 oczko brzegowe (prawe)
2 rząd: 1 oczko brzegowe, 2 oczka prawe, 2 lewe, ... , 1 oczko brzegowe
3 rząd: 1 oczko brzegowe, narzut, 2 oczka przerabiane razem na prawo, 2 oczka lewe, narzut, ... , oczko brzegowe
4. rząd: 1 oczko brzegowe, 2 oczka prawe, 2 oczka lewe, ... , 1 oczko brzegowe
Powtarzać rząd 1-4 do wymaganej długości, albo do skończenia wełny :)


Mój szyjogrzej po zszyciu ma wymiary spoczynkowe 35 na 70 cm. Zużyłam 2 motki wełny.


 
Srebrna nitka w wełnie wcale nie jest szorstka, całość jest bardzo milusia, no i ciepła, przetestowałam wczoraj wieczorem.

wtorek, 19 listopada 2013

Tarta porowa

Dawno nie było tutaj nic kulinarnego... 
Dostaliśmy od teściów działkowe pory - zrobiłam tartę z porami i boczkiem.


Kiedy byliśmy na Wszystkich Świętych u mojej mamy przed każdym obiadem ochaliśmy - o kotlety, o rolady z kluskami, o mięsko z sosikiem. Mama zdziwiona zapytała się, to co ja niby robię na obiady? No właśnie - tarty, zapiekanki, spaghetti, hiszpańskie omlety, grillowane piersi z kurczaka, sałatki... Czasami wydaje mi się, że powinnam się urodzić we Włoszech, Hiszpanii czy Francji... Pociąga mnie też kuchnia Wschodu, czasami robię chińszczyznę, albo curry, spróbowałabym chętnie kuchni marokańskiej. Schab piekę do kanapek. Nie mogę napisać, że nie lubię kuchni polskiej, przecież uwielbiam pierogi, dobre mięsa, grzyby, po prostu nie lubię gotować tradycyjnie. Czasami tygodniami nie kupuję ziemniaków...

Ciasto na tartę robiłam jak zwykle wg malakserowego przepisu. Boczek pokroiłam w kosteczkę i podsmażyłam na patelni, dodałam sparzone pory, doprawiłam odrobiną soli i pieprzu.


Moja porcelanowa foremka tartowa ma średnicę 23 cm, sos robię zawsze z 3 jajek i małego pojemnika kwaśnej śmietany (albo jogurtu greckiego).


Farsz wykładam na podpieczony spód i zalewam roztrzepanymi jajkami. Piękę z termoobiegiem ok. 30-40 min. w temp. 150 st.


 I voila, obiad dla 3 osób gotowy.



Moi teściowie byli teraz na pielgrzymce (wycieczce turystycznej) w Ziemi Świętej (Izraelu). Ostatnim razem dostałam gobelinową torbę z napisem Jerusalem, więc tym razem zasugerowałam, że mogą nam przywieźć wino koszerne, albo hummus (pastę z ciecierzycy), czy inne regionalne frykasy.


Oprócz hummusu dostaliśmy więc syrop daktylowy i orzeszki w cieście. Mnie hummus bardzo smakuje, to świetny dodatek do kanapek. Już kombinuję, co zrobić, jak mi wyjdzie ten przywieziony.

Czy Wasi starsi bliscy też tak jeżdżą? Moi teściowe byli już na "pielgrzymce" w Egipcie i Ziemi Świętej, Chorwacji, Pradze, Budapeszcie i podobno za 2 lata wybierają się na "pielgrzymkę" do Meksyku...  Biura turystyczne chyba robią świetny interes... Tak jak ci wszyscy ludzie od wycieczek powiązanych ze sprzedażą garnków, kołder itp. Olek właśnie dostał taką kołdrę wełnianą na urodziny... Totalna załamka, kombinuję jak to coś sprzedać na Allegro.

A z drugiej strony - dostał taki specjalny prezent: Kawa dla Olka na urodziny

Sąsiedzi naszych przyjaciół mają palarnię kawy. Czy może być lepszy prezent dla kawoszy, jak świeżo palona kawa? 500 g mieszanki Impresja już zdążyliśmy wypić. Przyznaję się bez bicia, że zużywamy z Olkiem ok. 2 kg kawy ziarnistej miesięcznie, ale też nasz dom słynie z dobrej kawy, więc zawsze mamy trochę zewnętrznych podpijaczy.

Z "Niezbędnika pani domu":
Mycie zatłuszczonych butelek i słoików. Zabrudzone butelki można umyć, wsypując do nich łyżkę fusów po kawie i wlewając trochę ciepłej wody, potrząsamy butelką. Fusy wchłaniają szybko tłuszcz. Następnie płuczemy butelkę wodą z odrobiną sody oczyszczonej.

czwartek, 14 listopada 2013

Roczek

Mój mały sąsiad Wojtuś skończył dzisiaj roczek.


W prezencie zrobiłam mu kota naklamkowego, woreczek z inicjałem i karteczkę.





Mało mnie ostatnio... walczę sobie po cichutku z różnymi tematami.
W niedzielę, 10 listopada odbyły się huczne urodziny mojego Olka. Jak nigdy wyrobiliśmy się z wszystkim przed przybyciem gości. Nawet zdjęcia udało mi się zrobić...


Życzę wszystkim udanego weekendu, swój spędzę na uczelni - zaczęłam w październiku studia podyplomowe.

środa, 6 listopada 2013

Kandelabr

Jakiś czas temu zachwyciłam się w Pinterest zdjęciem haftu - biały kandelabr na lnie. Niezawodne dziewczyny z grupy krzyżykowej na FB podesłały link do wzoru na rosyjskiej stronce. Później trafiłam na blog autorki: Les Douces Heures de Piatine.

  Źródło: Blog Piatine

Swój kandelabr wyhaftowałam na szarym Belfaście 32 ct firmy Zweigart dwoma nitkami białej muliny DMC nr B5200.


Wzór ma wielkość 106 na 103 krzyżyki, na Belfaście wyszło mi ok. 17 na 16 cm.






Wcześniej skończyłam urodzinowy drobiazg dla Eli - woreczek z monogramem i zawieszkę na nożyczki (biały len i mulina DMC nr 777).



Dzisiaj zaś dotarło wygrane w Zapachu Poziomek Candy:


Najbardziej cieszą mnie oczywiście 2 m naturalnego lnu, ale jest też i piękny zestaw do haftu, woreczek lawendowy, karteczka z liścikiem i małe co nieco do kawy :)