Moi mili goście :)

niedziela, 9 września 2018

Drutozlot 2018

W końcu dojrzałam do relacyjnego posta z Drutozlotu. W tym roku nasze spotkanie odbyło się 1 września. 


Tradycyjnie impreza rozpoczyna się dzień wcześniej Biforkiem w Browarze Jan Olbracht. 


Do ostatniej chwili przed wyjazdem walczyłam z kończeniem projektów - blokowaniem chusty Fading Point i sweterka Lucille. Pokażę, jak tylko zrobię jakieś zdjęcia...
Nie wyrobiłam się z rozpoczęciem nowego projektu na Drutozlot. Nic to, próbkę na kolejny sweter kończyłam w pociągu do Torunia. 


Było bardzo wesoło, bo w naszym wagonie jechało na Drutozlot kilka dziewiarek. Moje blokowanie próbki suszarką do włosów zrobiło w necie furorę ;)

Foto: Dorota Knitolog Morawiak

W Toruniu mieszkałyśmy z Dziewczynami koło Rynku, była tradycyjna kawka w Cafe Grande i obiad w Manekinie. Wszędzie robiłyśmy na drutach. Potem był Biforek w Olbrachcie. Powitania, przytulania, oglądanie i przymierzanie udziergów, pogaduchy, prezenty. Dostałam ręcznie robione mydełka od Kasi Miller.


W sobotę niestety znowu się spóźniłyśmy na otwarcie (tym razem nie ze swojej winy, wstałyśmy wystarczająco wcześnie, załatwiła nas opieszała obsługa w restauracji), niektóre włóczki były już oczywiście wyprzedane... 
Wygląda to mniej więcej tak, wpadasz, nie oglądasz się na koleżanki, łapiesz co ci się podoba, broń Boże nie odkładasz, bo zaraz to ktoś łapnie, płacisz (można było kartą) i lecisz do drugiego stoiska. Jak już się obłowisz, jest czas na powitania, oglądanie na stoisk wystawców, zakupów i udziergów, rozmawianie i robienie na drutach.


W centrum spędza się cały dzień, jest naprawdę świetna atmosfera i prawdziwy włóczkowy raj.













Wieczorem jest jeszcze Afterek w Olbrachcie, na który w tym roku nie dotarłyśmy. Byłyśmy tak zmęczone, że wróciłyśmy do hotelu od razu po kolacji w Pueblo. 


Moje Drutozlotowe łupy:


Wełenki na chusty od Daniela i Hani z Dye Dye Done - niebiesko-fioletowa Cashmelicious kolor Jasper (80% merino, 10% kaszmir, 10% nylon) - 2 szt, szara nakrapiana żółtym Pure Sport kolor Mountain Trail (100% superwash merino) - 2 szt. 
Viki z Ekstra Motka - kolor zielono-granatowy - 1 szt i odcienie szarego - 1 szt (100% merino superwash)
Mirella w Włóczek Warmii w kolorach jesieni - 1 szt (100% merino virgin).
Do tego dorzuciłam skórzaną bransoletkę z miarką od Nellie's Fibers.

Do domu dotarłam o 22 w niedzielę.

Do zobaczenia za rok!!!

11 komentarzy:

  1. Fajna impreza. W takiej masie kolorowych włóczek można dostać zawrotu głowy,tylko wytrawne dziewiarki potrafią wybrać to,co najlepsze. Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądając zdjęcia z Drutozlotu, nabieram coraz większej ochoty na udział w tym spotkaniu za rok. Tylko obawiam się, czy mając tyle fantastycznych włóczek pod ręką ,będę mogła oprzeć się szałowi zakupów? :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem, czy potrafiłabym tak wyłapać to co byłoby mi potrzebne, bez zastanowienia. Trzeba by było mieć spore doświadczenie dziewiarskie.
    Fajnie by było jednak to wszystko zobaczyć, czy spotkać się z koleżankami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna impreza!
    Wspaniałe zakupy!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super impreza! Gdybym o niej wiedziała, to bym się wybrała :)
    Jest co roku? Gdzie szukać informacji? Moze za rok się spotkamy?
    Pozdrawiam, Iza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Facebooku się organizujemy. Drutozlot jest co roku we wrześniu. Przyjedź koniecznie :)

      Usuń
    2. Dziękuję. A gdzie Was szukać na tym FB?

      Usuń
    3. https://www.facebook.com/drutozlot/

      Usuń
  6. Ależ feria inspirujacych kolorów!

    OdpowiedzUsuń
  7. Super taki zlot, przepiękne zdjęcia, zazdroszczę kolorowych zakupów :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za wizytę i komentarz :)