Moi mili goście :)

piątek, 5 grudnia 2014

To i owo

Ostatnio powstają same drobiazgi... woreczki i kartki.







Zrobiłam pierwsze kartki świąteczne, w tym roku stawiam na prostotę :) Filcowe choinki kupiłam w Empiku.


No i już rozpoczęliśmy sezon na fondue i grzane wino :)

niedziela, 23 listopada 2014

Monogramy

OK, tylko napiszę, że i mnie w końcu dopadło blogowe znużenie. Brakuje mi światła i słońca, nie mam ochoty, ani warunków na robienie sensownych zdjęć w domu - nie lubię lampy błyskowej. Wydziergałam swoje pierwsze mitenki, poszły do koleżanki bez focenia, jak się ulituje i zrobi jakieś zdjęcia, to może kiedyś pokażę...
Haftuję nieśpiesznie monogramy na lnie... to zawsze sprawia mi przyjemność i zapewnia wyciszenie.


Udało mi się kupić ostatnio w Empiku książkę "Charted Monograms for Needlepoint and Cross-Stitch" Rity Weiss zawierającą przepiękne pary inicjałów z 1900 roku.


Na 40 stronach znajduje się 350 monogramów, kilka koron i małych alfabetów. Inicjały można komponować dowolnie, choć wymaga to dodatkowej pracy.




Trafiłam kiedyś na skan tej książki w internecie, potem próbowałam ją kupić na angielskim e-bayu, ale udało się zupełnie przypadkiem w Empiku.


Najprościej haftuje się gotowy zestaw inicjałów, jak powyższe S.N., ostanie I.E. wymagało trochę kombinacji i projektowania.


Monogram ma wielkość 70 na 61 krzyżyków, haftowałam go na białym lnie ze Świata Lnu. Wybrałam muliny DMC o nr 777 i 3687.






czwartek, 23 października 2014

Poduchy


Znowu zmalowałam poduszki. Szarą obiciową bawełnę z lnem kupiłam na Allegro. Ornament z szablonu odrysowałam na materiale i pomalowałam białą farbką do tkanin.



Poduszki mają rozmiar ok. 50 na 50 cm. Z tyłu są zapinane na zamek.



niedziela, 19 października 2014

Sówka

Whoo-hoo? Me? - nie mogłam nie wyszyć tej słodkiej sówki.


Polski biały len, własny dobór kolorów DMC, 2 o 2. Wzór 65 na 63 krzyżyki.


Powstał lniany woreczek dla pewnej młodej damy.




Ja też dostałam ostatnio prezenty. Kiedy Mamonek odwiedził Świdnicę, zostawił mi parę cudnych, zdziwionych aniołków:


i filcowy naszyjnik w moich zielono-granatowych kolorach:


No i w końcu zamówiłam też sobie bransoletę u Dominiki.


Miała być kuta i z malachitem... i jest! Moja wyczekana, idealna, ulubiona. Uroczy gratisik i domek na biżutki dopełniły tylko mojego szczęścia. Jak tu nie kochać takich zakupów :)

niedziela, 28 września 2014

Jesienne Wojsławice

Od dłuższego czasu chciałam zobaczyć Wojsławice po sezonie różanecznikowym i dzisiaj nam się to udało. Nie mogliśmy pojechać na liliowce, to chociaż zobaczyliśmy trawy i kwiaty jesieni. W ogrodzie królują teraz rozchodniki, hortensje, wrzosy, marcinki, ostatnie róże. Drzewa są jeszcze zielone, było ciepło i słonecznie.

 


Kocham kasztany i nienawidzę tego wrednego szrotówka kasztanowcowiaczka! Jak może tak niszczyć moje ukochane drzewa...





 Nie wiedziałam, ze kokoryczka ma takie jagodowe owoce...

 Tradycyjnie zrobiliśmy sobie przerwę na kawę.








Znalazłam szczęście!


Asieńko mam nadzieję, że zachęciłam Cię do ponownych odwiedzin. Pozdrawiam Was słonecznie.


Ola