Moi mili goście :)

czwartek, 17 lipca 2014

Grubaśna Gail

Musiałam upaść na głowę, skwar niesamowity, a mnie wzięło na grubaskę na drutach 6 mm. Potrzebowałam szybkich wyników, chwilowo mam już dosyć cienizn wszelkiej maści... Powstała Gail identyczna jak tutaj.


I znowu użyłam włóczki Himalaya Padisha, tym razem w kolorze szaro-burym. Tak jak ostatnio zużyłam niecałe 3 motki i wyszła chusta o wymiarach 180 na 90 cm.


Robótkę zakończyłam elastycznie i przy blokowaniu pojawiły się super zęby.



Chusta jest prezentem urodzinowym dla Sabiny.



niedziela, 13 lipca 2014

I love samplers!

Moja miłość do samplerów jest żywa i intensywna. Kręci mnie nie tylko wyszywanie, ale i cała otoczka historyczna tych haftów. Podobają mi się szczególnie samplery monochromatyczne z XIX wieku  (głównie rejon Vierlande - Niemcy). Próbuję trochę czytać na ten temat, ale w Polsce informacji właściwie nie ma, trochę się dzieje w Niemczech i Holandii, ale ja nie znam ani niemieckiego, ani holenderskiego. Czasami wpadam na jakieś holenderskie blogi i tylko oglądam.
Ale wszystko po kolei. Haft krzyżykowy jeszcze kilka lat temu kojarzył mi się z kiczowatymi obrazami typu jelenie na rykowisku, potem aktywizowałam się blogowo i trafiłam do Mglistej Joanny. I tam zakochałam się w jej niebieskim samplerze:


Odkryłam, że haft krzyżykowy to też monogramy, ornamenty i przede wszystkim cudne samplery.
Potem znalazłam jeszcze Anię i jej Long Dog'a (wzór nawiązujący do charakterystycznych samplerów z Vierlande), no i wpadłam w krzyżyki i samplerowe uzależnienie.


W 2013 roku wyszyłam swój pierwszy duży sampler "Drzewo życia" według wzoru Jana Houtmana i postanowiłam wyszywać jeden taki duży sampler rocznie.

Kiedy mówię znajomym i rodzinie, że kocham samplery, większość pyta się, a co to jest...
Słowo "sampler" pochodzi z łacińskiego "exemplum", które oznacza przykład, model do naśladowania, wzór. To próbnik, który zawiera litery, cyfry, większe i mniejsze detale oraz symbole. Samplery w przeszłości były używane do dokumentowanie ważnych wydarzeń rodzinnych: śluby, narodziny, pogrzeby, a także jako wprawki hafciarskie - powielanie różnych wzorów, czy ściegów i w związku z tym, były tworzone głównie przez dzieci. Samplery były podstawowym narzędziem w edukacji młodych dziewcząt.
Pierwsze udokumentowane europejskie samplery pochodzą z XVI wieku. Duża kolekcja historycznych haftów znajduje się obecnie w Victoria and Albert  Museum w Londynie. Mój absolutny I must visit, kiedy w końcu odwiedzę Londyn. W 2013 roku zostało zamknięte jedyne muzeum całkowicie poświęcone samplerom - German Sampler Museum w Celle, szkoda, że nie zdążyłam odwiedzić...
Vierlande to rolnicza kraina na południowy-wschód od XIX-wiecznego Hamburga  (obecnie w obrębie miasta). Samplery z Vierlande były wyszywane zazwyczaj czarnym jedwabiem na naturalnym lnie. Prace charakteryzowały się dużą symboliką i tradycyjnymi wzorami: rozetami (uniwersalny symbol nieskończoności, perfekcji), rombami (żeńskie symbole płodności i narodzin), krzyżami - alegoria chrześcijaństwa, zbawienia narodu ludzkiego, drzewami życia (symbole życia), ptakami, aniołami życia i śmierci, koronami, sercami.


W tym roku zdecydowałam się na wyszywanie samplera (niem. merklap) Vierlande 1827. Wybrałam polski len naturalny i czerwoną mulinę DMC nr 304.


Nic nie wiem na temat historii tego samplera. Wzór opracował Permin of Copenhagen. We wzorze, ani na stronie producenta nie ma żadnego słowa na ten temat... Jest to przykre i bezduszne. Jeszcze rozumiem sytuację, kiedy ktoś tworzy nowy wzór inspirując się historycznymi pracami, ale jak się ściąga w 100 % jakiś wzór historyczny, to powinno się oddać sprawiedliwość pierwowzorowi i coś więcej na ten temat napisać... Czasami jest tylko odniesienie, że wzór pochodzi z jakiegoś muzeum, ale przecież zbiory w takich miejscach są skatalogowane, więc jakieś podstawowe informacje historyczne można zamieścić... ehhh
Domyślam się, że mój haft to sampler ślubny, jest drzewo życia, dom, zwrócone w swoją stronę zwierzęta symbolizujące miłość, zamknięta ramka symbolizująca nieskończoność, ale kto to wie na pewno...
Wielkość wzoru to 331 na 321 krzyżyków. Przygotowałam sobie kwadrat lnu o boku 60 cm i 9 stycznia 2014 roku zaczęłam wyszywanie ramki. 
Haft robię dla Patryka. Obruszył się w zeszłym roku, że nie ma go na Drzewie życia, więc obiecałam mu własny sampler. Ze względu na występujące we wzorze gryfy z mieczami, nazywam haft "Samplerem rycerskim".


W maju skończyłam wyszywanie nużącej ramki. Taka niepozorność - a to prawie 10.500 krzyżyków.


Jeden kwiatek to 147 krzyżyków, które wyszywałam średnio ok. 40 min. Haft powinien być dłuższy w pionie, ale nierówność lnu spowodowała, że haft jest rozciągnięty w poziomie i ma 47 na 42,5 cm.
Po ramce przeszłam do centralnego domku. 





Zrobione krzyżyki zamalowywuję na wzorze czerwonym cieńkopisem. Nie wiem, ile muliny już zużyłam, wyszywam 2 nitkami przez 2 nitki lnu i znowu widzę, że muszę dokupić nowe motki.
Trochę pracy jeszcze zostało. 

Informacji o samplerach szukam w internecie i książkach. Zamówiłam przez rodzinę w Anglii książkę "Samplers" Rabecca Scott. Jest dostępna na e-bay'u za ok. 8 funtów. Pięknie opisana i zilustrowana historia samplerów angielskich.


 Motyw domu jest charakterystyczny dla moich ulubionych samplerów XIX-wiecznych.


Moja kuzynka Ewa z NY zaprenumerowała dla mnie kwartalnik Sampler & Antique Needlework. Mam roczną prenumeratę elektroniczną i dostęp do kwartalników z dwóch lat poprzednich. Oprócz informacji o samplerach, pismo zawiera również wzory do wyszywania.


Moim dobrym duszkiem samplerowym jest też koleżanka z FB grupy Haft Krzyżykowy 2  Margaret.

Gdyby któraś z blogowych koleżanek mieszkających gdzieś w Holandii, Niemczech, Francji, Anglii, USA znalazła gdzieś niedrogie (nawet używane) publikacje o samplerach, to ja jestem bardzo zainteresowana.

środa, 9 lipca 2014

Kocyk dla Kubusia

Wojtusiowi urodził się braciszek, a ja zrobiłam kolejny bawełniany kocyk.


Przygotowałam na ten cel 2 motki niebieskiej Bahar Alize (nr 350) oraz po 1 motku w kolorze białym (nr 55) i kremowym (nr 01). Włóczki zostało niewiele:


Tak jak ostatnio, zrobiłam 1 babciny kwadrat, który wykończyłam 2 rzędami półsłupków z narzutem. Używałam szydełka 2,5 mm, wyszedł kocyk o wymiarach ok. 70 na 70 cm.




Do kocyka dorobiłam kartkę.


 
Miś z poprzedniego posta był prezentem dla Wojtusia - Najlepszego Starszego Brata.

czwartek, 3 lipca 2014

Proszę Państwa oto Miś

Do projektów zawsze podchodzę kreatywnie, lubię zmiany i improwizacje. Wszyscy pewnie znacie Tatty Teddy - szarego miśka z łatkami i niebieskim noskiem. Jakoś nie pasował mi ten szary, przecież miśki są brązowe. Dobrałam własne kolory i zrezygnowałam z łatek.


Mój misiek wygląda jak przyrodni brat TT przed przejściami i ciężkim życiem w dziecięcym pokoju.


Haft 40 na 46 krzyżyków, len Belfast 32 ct Zweigart w kolorze kości słoniowej, muliny DMC nr B5200,  3865, 3689, 3688, 800, 840, 841, 842, 712, 3790, 3371, 310. Wyszywałam 2 nitkami muliny przez 2 nitki lnu. Backstitche i frenchknoty (oczka) 1 nitką czarnej muliny.


Przy okazji przygotowałam mały kursik oprawiania niedużych haftów. Może komuś się przyda...


Prostą ramkę (10 na 15 cm) i pasujące do ramki passe-partout kupiłam w Leroy Merlin. Tekturka pochodzi z rajstop. Haft został wcześniej wyprany, podsuszony na ręczniku i przeprasowany z lewej strony.


Tekturkę docięłam na wymiar mniejszy niż ramka: 9,5 na 14,5 cm.


Naddatek lnu zaprasowałam na tekturce, nie chciałam docinać materiału, bo haft może wyląduje jeszcze w innej ramce.


Do tekturki po szarej stronie przykleiłam taśmę dwustronną. Naciągając lekko materiał przykleiłam nadmiar lnu. Jak coś nie wyjdzie, zawsze można odkleić materiał i naciągnąć jeszcze raz.


Przykleiłam drugą część lnu.



Na końcu spięłam wszystko papierową taśmą malarską.


Po drodze zrezygnowałam z passe-partout, więc wyszło tak:


Misio zamieszkał chwilowo w moim centrum dowodzenia.