Od dawna marzyłam o szafie garderobianej i w końcu to moje marzenie się spełniło. Zakupy zrobiliśmy w IKEA.
Biała obudowa PAX, dwie pięćdziesiątki i jedna setka o wysokości 236 cm i głębokości 60 cm. Drzwi białe BERGSBO. Kupiliśmy niezbędne półki, szuflady, drążki. Przy skręcaniu okazało się, że przy szafie z drzwiami na zawiasach pierwszą szufladę można zamontować dopiero od siódmej dziurki od dołu i zrobiły się nam się bezsensowne przestrzenie na dole. Na dodatek mamy tak krzywą podłogę, że między jednym a drugim końcem szafy jest ponad centymetr różnicy. Wypoziomowaną szafę należało dodatkowo porządnie skręcić. Przez tydzień mieliśmy w domu plac budowy i rozbebeszenie wielkie. W kolejny weekend znowu pojechaliśmy do IKEA i dokupiliśmy dodatkowe metalowe kosze.
A także biurko MICKE, dla Patryka, bo ja zaanektowałam jego stare biurko sosnowe. Wpasowało się idealnie w kąt za szafą.
Biurko kupiliśmy na szrocie i potem było mocno eksploatowane przez Chłopaków. Trafiło do mnie w opłakanym stanie, poważnie myślałam o malowaniu... jednak po porządnym szlifowaniu i lakierowaniu biurko uzyskało trzecie życie. Do szufladek kupiłam porcelanowe gałeczki serduszka w Home&You.
Przy okazji wprowadzania się do szafy, zrobiłam ostrą segregację i odchudziłam nasze garderoby o kilka reklamówek ciuchów. Mocno zniszczone rzeczy poszły do kubła, te nadające się do noszenia, poszły do osób potrzebujących.
Podział półek - jedyny słuszny - Olek ma jedną pięćdziesiątkę, ja mam resztę ;)
Moja ulubiona szuflada w szafie wygląda tak:
Metalowy, ażurowy kosz jest idealny do przechowywania włóczek.
Jedyne szaleństwo, to szufladka na biżuterię :) No... jeszcze zaszalejemy z oświetleniem, ale to dopiero za jakiś czas, trzeba odbudować domowy budżet.
To biurowe krzesło już mi tu zupełnie nie pasuje, mam kilka pomysłów, więc się zobaczy ;)














































