Moi mili goście :)

czwartek, 26 listopada 2015

Ryan - test dla Iwony Eriksson

Lubię testowanie wzorów, fajna jest ta rywalizacja, tempo, ale i wspieranie się uczestniczek testów. Projekty nie rozwlekają się w czasie i można szybko cieszyć się efektem końcowym. Tym razem testowałam wzór dla Iwony Eriksson. Wzór Ryan jest dostępny do kupienia tutaj.


Iwona już jakiś czas temu nęciła, że jej następny projekt będzie moherkowy, od razu zaznaczyłam, że u mnie moherek już czeka. Test był więc tylko kwestią czasu...
Okazało się, że oprócz moherku trzeba wykorzystać w chuście również inny rodzaj włóczki, różnica w strukturze jest dosyć istotna dla otrzymania wymyślonego przez projektantkę efektu. 
Miałam mały problem z doborem drugiej włóczki (Iwona w swojej chuście użyła jedwabiu). 
W swoich zapasach nie miałam nic, co kolorystycznie dobrze by się komponowało z cieniowanym turkusowo-zielonkawym moherem. W końcu zdecydowałam się na podobne w kolorystyce Lace merino z Zagrody - wykorzystałam pozostałości po Ishbel.


Użyta włóczka - Rico Design Fashion Kid Mohair Multi - 34 % mohair, 30% akryl, 22% poliester, 14 % wełna - 25 g - 112 m - zużyłam prawie 5 motków oraz Lace merino - 100 % wełna merino - 100 g - 715 m - zużyłam ok. 25 g. 


Chusta wyszła całkiem spora - ponad 2 m na 75 cm.







Chusta jest bardzo ciepła, w sam raz na taki ziąb, jak jest teraz.
To jest moja październikowa chusta w ramach wyzwania  - 12 chust i szali w jeden rok u Maknety.

poniedziałek, 26 października 2015

Pierwszy raglan

Tadam tadam - mój pierwszy raglan.


I znowu strasznie długo dojrzewałam do tego pierwszego sweterka robionego od góry. Włóczka Holst Garn Coast w jedynie słusznym, zielonym kolorze czekała od grudnia 2014. Dosyć szybko zrobiłam próbkę i sporo wody w Wiśle upłynęło, zanim w lipcu wzięłam się do roboty.


Chciałam się nauczyć zasad, dlatego nie dziergałam według gotowego wzoru. Skorzystałam z kursu Intensywnie Kreatywnej. Wiedziałam, że sweter ma być prosty, z jakimś ażurkiem na przodzie, albo na rękawach. Najwięcej czasu zabrało mi właśnie wybranie odpowiedniego ażuru. Kupowałam książki z wzorami, wertowałam projekty na Ravelry. Po teście chusty Aguo Hani Maciejewskiej, nie miałam już więcej wątpliwości, wykorzystałam jej piękną bordiurę.


Sweter robiłam na drutach KP 2.75 mm, żyłka 120 cm. Na rozmiar 42 zużyłam ok. 170 g wełenki, czyli 3.4 motka. Muszę przyznać, że Coast jest bardzo wydajny, ale nitka rwie się przy silniejszym naciągu, trzeba na to uważać. Zaczynałam 5 razy, dekolt ciągle mi się przekręcał, doprowadzało mnie to do białej gorączki. Dalej mam z tym problem, właśnie sprułam kilkanaście rzędów nowego swetra, wrrrrr.


Rękawy dziergałam jednocześnie, na początku nie mogłam się ogarnąć z 2 motkami, Makneta w Toruniu doradziła schowanie wełny do rękawów. Pomogło, poszło znacznie sprawniej. Dziękuję! 
Zakończyłam dół, rękawy i dekolt krótkim ściągaczem 2 prawe, 2 lewe, zamknęłam oczka wg tego tutorialu

Magdzie - Okruchowi, dziękuję za nieustający doping :)

Sesja zdjęciowa sweterka została zrobiona w świdnickim Parku Centralnym.







Takie piękne żakardowe mitenki przytargałam ze spotkania robótkowego we Wrocławiu. Lucja - ithija jest prawdziwą Mistrzynią :) Dziękuję Kochana, nie rozstaję się z nimi nawet na moment.

piątek, 23 października 2015

Szafa

Od dawna marzyłam o szafie garderobianej i w końcu to moje marzenie się spełniło. Zakupy zrobiliśmy w IKEA.


Biała obudowa PAX, dwie pięćdziesiątki i jedna setka o wysokości 236 cm i głębokości 60 cm. Drzwi białe BERGSBO. Kupiliśmy niezbędne półki, szuflady, drążki. Przy skręcaniu okazało się, że przy szafie z drzwiami na zawiasach pierwszą szufladę można zamontować dopiero od siódmej dziurki od dołu i zrobiły się nam się bezsensowne przestrzenie na dole. Na dodatek mamy tak krzywą podłogę, że między jednym a drugim końcem szafy jest ponad centymetr różnicy. Wypoziomowaną szafę należało dodatkowo porządnie skręcić. Przez tydzień mieliśmy w domu plac budowy i rozbebeszenie wielkie. W kolejny weekend znowu pojechaliśmy do IKEA i dokupiliśmy dodatkowe metalowe kosze. 


A także biurko MICKE, dla Patryka, bo ja zaanektowałam jego stare biurko sosnowe. Wpasowało się idealnie w kąt za szafą.


Biurko kupiliśmy na szrocie i potem było mocno eksploatowane przez Chłopaków.  Trafiło do mnie w opłakanym stanie, poważnie myślałam o malowaniu... jednak po porządnym szlifowaniu i lakierowaniu biurko uzyskało trzecie życie. Do szufladek kupiłam porcelanowe gałeczki serduszka w Home&You.



Przy okazji wprowadzania się do szafy, zrobiłam ostrą segregację i odchudziłam nasze garderoby o kilka reklamówek ciuchów. Mocno zniszczone rzeczy poszły do kubła, te nadające się do noszenia, poszły do osób potrzebujących.



Podział półek - jedyny słuszny - Olek ma jedną pięćdziesiątkę, ja mam resztę ;)

Moja ulubiona szuflada w szafie wygląda tak:
 

Metalowy, ażurowy kosz jest idealny do przechowywania włóczek.
Jedyne szaleństwo, to szufladka na biżuterię :) No... jeszcze zaszalejemy z oświetleniem, ale to dopiero za jakiś czas, trzeba odbudować domowy budżet.



To biurowe krzesło już mi tu zupełnie nie pasuje, mam kilka pomysłów, więc się zobaczy ;)